Każdego roku setki tysięcy turystów odwiedza ośrodki, w których trzymane są delfiny w niewoli. Standardy opieki nad zwierzętami różnią się w zależności od lokalizacji, ale dowody naukowe są jednoznaczne: przetrzymywanie delfinów w niewoli jest okrutne. Żadne z takich miejsc nie jest w stanie zaspokoić potrzeb dzikich morskich zwierząt a delfinaria to po prostu wodne cyrki.

Firmy turystyczne mogłyby sprawić, że obecne pokolenie delfinów trzymane w delfinariach będzie ostatnim pokoleniem tych zwierząt w niewoli. Rola i odpowiedzialność touroperatorów jest olbrzymia, podobnie zresztą jak każdego z nas jako turysty.

Jako polscy turyści powiedzmy jednoznacznie NIE! wycieczkom do delfinariów i uczestniczeniu w jakichkolwiek atrakcjach z delfinami w niewoli. Niech nas sprzeciw będzie klarownym sygnałem dla polskich biur podróży by przestały promować i sprzedawać bilety do delfinariów.

Wierzymy, że głos ten zostanie wysłuchany zwłaszcza przez liderów polskiego rynku turystycznego i firmy te również opowiedzą się po stronie turystyki przyjaznej delfinom.

Cel Kampanii

Celem kampanii NIE! dla delfinarium jest zakończenie sprzedaży
biletów i promocji wycieczek do delfinariów przez polskie biura
podróży. Ważne, aby również w Polsce branża turystyczna wzięła
odpowiedzialność za dobrostan zwierząt i nie czerpała zysków z ich
cierpienia.

Kampanię i list otwarty kierujemy przede wszystkim do największych
biur podróży w Polsce: do ITAKA, TUI POLAND, RAINBOW i CORAL
TRAVEL. To właśnie te firmy wyznaczają trendy i mogą być przykładem
dla całej branży. Ważna jest jednak decyzja każdego biura podróży.
Dlatego liczymy na akces każdego podmiotu polskiej turystyki
oferującego zagraniczne wyjazdy.

Dlaczego delfiny cierpią w niewoli?

BRAK PRZESTRZENI

Delfiny są przetrzymywane w zbiornikach, które są nawet 200 000 razy mniejsze niż ich naturalne środowisko. Dzikie delfiny potrafią przepłynąć ponad 100 km dziennie i nurkować na głębokości 300-500 metrów. Życie w delfinarium to bardzo dolegliwa deprywacja potrzeb lokomotorycznych i eksploracyjnych.

STRES I AGRESJA

Nienaturalna dynamika grupowa, hałas,
powtarzalne aktywności, wymuszone
kontakty z turystami i ograniczona
przestrzeń mogą prowadzić do agresji.
Delfiny niekiedy atakują się nawzajem, a
w małych zbiornikach nie mają gdzie
uciec przed agresorem

NIENATURALNA DIETA

Karmienie mrożonymi rybami pozbawia
zwierzęta wody i składników odżywczych,
co prowadzi do odwodnienia i
konieczności suplementacji a czasem
inwazyjnego mechanicznego
nawadniania.

JAŁOWE SRODOWISKO

Betonowe, puste zbiorniki nie zapewniają
stymulacji umysłowej i zmysłowej dla
zwierząt. W takich warunkach delfiny
przestają używać swojego głównego
zmysłu – echolokacji, gdyż odbijające się
od ścian fale dźwiękowe dezorientują
zwierzęta.

DEPRYWACJA SPOŁECZNA

W niewoli skazane są na towarzystwo
przypadkowych osobników. Samice
pobawione relacji z matkami i
„ciotkami” nie są przygotowane do
macierzyństwa. Zdarza się, że
odrzucają potomstwo, a niekiedy je
zabijają.

PROBLEMY ZDROWOTNE

Woda w basenach jest traktowana silnymi chemikaliami, co może powodować podrażnienia oczu i wrażliwej skóry. Stres i nuda prowadzą do chorób (np. wrzody, uszkodzenia zębów od gryzienia betonu) oraz do stosowania leków uspokajających w celu stłumienia lęku i agresji.

PROBLEMY BEHAWIORALNE

Ograniczona przestrzeń prowadzi do
rozwoju stereotypii — nienaturalnych,
powtarzalnych zachowań, takich jak
pływanie w kółko, gryzienie boków
zbiornika lub metalowych krat. Stereotypie są oznaką cierpienia psychicznego.

TRESURA WYMUSZONA GŁODEM

Delfiny są szkolone do wykonywania
sztuczek cyrkowych (np. chodzenie na
ogonie, balansowanie piłkami). Aby
zmusić zwierzęta do posłuszeństwa i
występów na żądanie, często stosuje
się techniki deprywacji pokarmowej.

KOMERCYJNE ROZMNAŻANIE

Choć delfiny butlonose nie są gatunkiem
zagrożonym, są celowo rozmnażane, by
podtrzymać przemysł delfinaryjny. Cielęta
są rutynowo i przedwcześnie oddzielane
od matek, aby zasilić inne delfinaria.
Nowo narodzone delfiny skazane są na
pozostanie do końca życia w więzieniu.

Przewijanie do góry